<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Powinno być inaczej">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Kochana „Przyjaciółko"! W połowie stycznia o godzinie 3-ej po południu zajeżdżam z dwojgiem małych dzieci do Gminnego Ośrodka Zdrowia w Kęsowie. Napis na tabliczce oznajmia, że lekarz przyjmue w każdy poniedziałek od godziny 3-ej do 6-ej po południu. Wchodzę do poczekalni, pełno kobiet z małymi dziećmi. W poczekalni są dwie ławki, na których może się zmieścić 8 osób, a kobiet z dziećmi jest dużo więcej. Dzieci chcą się załatwić, nie ma nocniczka, a z maleńkim dzieckiem nie można przecież wychodzić w deszczową pogodę na dwór. Niektóre, matki radzą sobie jak mogą, wysadzając dzieci do spluwaczki, inne puszczają dzieci na podłogę i dziecko się tam załatwia, a strugi płyną aż pod stół, przy którym pielęgniarka przyjmuje interesantów. Podłogi zetrzeć nie ma komu. Przecież matki nie wiedzą, że do Ośrodka należałoby zabrać szmatę do starcia podłogi, a chusteczką tego nie wytrze. Leżanki żadnej nie ma, na której można by położyć najmniejsze dzieci, tym bardziej, że lekarz zamiast na trzecią, nieraz przyjedzie na siódmą. Matka więc musi trzymać dziecko cztery godziny na ręku. Jest to uciążliwe zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Matki z malutkimi dziećmi czekają po cztery godziny, a gdy lekarz, przyjedzie, to wpierw przyjmuje mężczyzn, którzy później przyszli niż kobiety z dziećmi. Myślę, że w Ośrodku powinna pielęgniarka długo czekającym dzieciom przygotować chociaż ciepłą herbatę, za którą matki chętnie by zapłaciły, bo dziecko czekając godzinami bez picia staje się kapryśne. I w ogóle, uważam, że w Ośrodku powinno być cośkolwiek inaczej. Irena Kaczyńska p-ta Dróżdzienica, pow. Tuchola W Ośrodku Zdrowia powinno być nie cośkolwiek inaczej, ale zupełnie inaczej.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
